Rozdział 1.4

 A teraz czas na wieści pocieszające. Za naszym narodowym nie-mówieniem językami nie stoi genetyka ani jakiś tajemniczy wpływ środowiska naturalnego czy lokalny mikroklimat. Możemy zaryzykować takie twierdzenie ponieważ na kartach historii jest sporo przykładów Polaków, którzy władali nie tylko jednym ale kilkoma, kilkunastoma, a nawet kilkudziesięcioma językami. Bardzo pokrzepiającą po tym względem biografię miał Andrzej Gawroński. Jego przyjaciele i znajomi wspominali, że niełatwo było uzyskać od niego konkretną odpowiedź na pytanie ile zna języków. Ale gdy go usilnie dopytywali, to miał powiedzieć : „ Mówię i piszę w 40 językach, rozumiem zaś i czytam w około 100 ” ( Gazeta Warszawska Maj 1928). W zależności od interpretacji tych słów, można zatem stwierdzić, że pan Andrzej znał w różnym stopniu od 100 do 140 języków, wśród nich wiele azjatyckich, afrykańskich i europejskich. Opanowanie angielskiego zajęło mu podobno trzy tygodnie i był to jeden z ośmiu języków które opanował przed maturą – pozostałe to sanskryt, hebrajski, grecki, łacina, włoski, francuski i niemiecki. Sam egzamin maturalny w jego wykonaniu wyglądał co najmniej interesująco – brylował na egzaminach humanistycznych, natomiast kiedy przyszła pora na fizykę zapanowała cisza. Grono profesorskie musiało trochę się nagłowić, żeby umożliwić mu dalszą edukację na studiach wyższych. A świetnie sobie na nich radził bo trzy lata później uzyskał tytuł doktora, a w wieku lat trzydziestu profesora (Smutne, że po ponad stu latach polski system oświaty nie dałby mu takiej szansy i zamiast doktoratem musiałby się zadowolić studium policealnym.) Ale wróćmy do genetyki i tego, że Polak potrafi.  Siostra prof. Gawrońskiego, Zofia Kozarynowa wspominała: „Pijać nie lubił (niezbyt polskie), ale i w tym głupstwie potrafił pobić najtęższych (to już jak najbardziej). 

Interesującym przypadkiem polskiego poligloty był Ludwik Zamenhof, bo rzadko się zdarza, żeby ktoś posługiwał się biegle językiem, który sam wymyślił. Władał on m.in. rosyjskim, jidysz, angielskim, niemieckim, łaciną oraz stworzonym przez siebie językiem esperanto. Zamiłowaniem do języków pan Ludwik zaraził także swoje dzieci. Jego córka Lidia podróżowała po Europie i USA promując Esperanto, którego nauczyła się mając dziewięć lat. Smutne, że cała trójka dzieci Zamenhofa zginęła w obozach koncentracyjnych. Ale stworzony przez niego język przetrwał i obecnie posługuje się nim ponad milion osób na całym świecie.

W internecie możecie znaleźć nawet covery popularnych piosenek śpiewane w esperanto. Na przykład “Hello” Adele:

albo cover “The Show Must Go On” grupy Queen, który śpiewany w esperanto brzmi zaskakująco dobrze: 

W następnym wpisie będą kolejne przykłady poliglotów, dla których językiem wyjściowym był polski. Zapraszam do czytania.

2
Dodaj komentarz

avatar
najnowszy najstarszy oceniany
Bartolomeo
Gość
Bartolomeo

Adelle w esperanto? A już myślałem, że trudno mnie czymś zaskoczyć 😆

Darek
Gość
Darek

Queen w esperanto – chyba bezcenne…