Rozdział 1.1

„W Szczebrzeszynie chrząszcz brzmi w trzcinie”. Każdy z nas zna to zdanie i często go używa, żeby podkreślić jak trudny jest język polski. Niektóre zestawienia umieszczają go w pierwszej dwudziestce najtrudniejszych, inne w pierwszej dziesiątce podczas gdy np. na stronie http://claritaslux.com/ możemy znaleźć długie opracowanie przekonujące, że w naszym kraju posługujemy się najtrudniejszym językiem na świecie (przy okazji autor wspomina o tym, że przeciętne polskie dziecko osiąga pełną biegłość w posługiwaniu się językiem ok. 16 roku życia, podczas gdy w przypadku przeciętnego małego anglika jest to 12 rok życia – oni się bawią, a my wciąż się uczymy…). Ogólnie panujące w świecie przekonanie jest jednak jednoznaczne – polski jest trudny. Mamy trzy rodzaje, 7 przypadków i 17 form pochodnych od słowa „dwa” ( dwie, dwoje, dwóch, dwom, dwaj, dwoma, dwiema, dwojgu, dwojga, dwojgiem, dwójka, dwójce, dwójką, dwójkę, dwójki, dwójko, dwójkami) czyli trzeba znać w sumie osiemnaście słów na coś co po angielsku określa się po prostu jako „two”. Możemy iść o krok dalej i dodać pochodne słowa „drugi” ( druga, drugie, drugiej, drugiemu, drugim, drugimi, drugą itd.). I wszystkie te formy wyglądają dla nas znajomo, chociaż przeciętnej obcojęzycznej osobie rozpoczynającej naukę naszej mowy ojczystej mogą zjeżyć włos na głowie.  A to dopiero początek.

Weźmy pod uwagę różne czary-mary, które robimy zmieniając zdanie oznajmujące w przeczenia. Mówimy sobie przy kawie do znajomego: „Na stole jest cukier” – używamy czasownika „jest” czyli odmienionej wersji „być”, a ów znajomy stwierdza : „Na stole nie ma cukru. Nagle z jest robi się nie ma – być zmienia się na mieć. Chociaż osobom obcojęzycznym intuicja podpowiada, że powinno być „ Na stole nie jest cukier.” My od dziecka jesteśmy osłuchani z formą „nie ma” zatem jest ona dla nas naturalna, chociaż to wcale nie oznacza, że najprostsza lub najbardziej logiczna.

Zastanówmy się nad logiką naszych przeczeń. „Nie mam kota” informuje jednoznacznie, że kota nie posiadamy. „Nie mam nic do powiedzenia” dla nas niesie z sobą równie jasny przekaz. Jeżeli spojrzymy na to zdanie oczami przeciętnego Anglika, przestanie ono być takie jasne i przejrzyste. W języku angielskim stosuje się pojedyncze zaprzeczenie, zatem stwierdzenie „Nie mam nic” zaczyna stanowić łamigłówkę, bo czy jest ono przeciwieństwem zdania „Mam coś”, czy też może „Mam nic”. W przypadku gdy założymy, że jest ono zaprzeczeniem zdania „Mam nic”, to oznaczałoby ono wtedy „Mam coś” albo nawet „Mam wszystko”.

Zdaje się, że nasi przodkowie robili co mogli, żeby skomplikować nawet najprostszy przekaz…

Dodaj komentarz

avatar